Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Puściłbym się po sali z grafinią kuranta[74],Gdyby nie godność, prawda? która siedzieć każe.Tak się w mój tron złocisty królowaniem wrażę[75],Że nie oderwą ludzie od tronu człowieka.Proszę! co za dziw!BALLADYNAdo KostrynaSłyszysz, jak burza się wścieka?Dzwonią deszczowe rynny.W tej okropnej burzySłyszę głosy płaczące.KOSTRYNTo krzyk nocnych stróży.BALLADYNANie, to są jakieś głosy inne, jęk ze świataUmarłych.— Lej mi wina.Wszystko tak się splata,Że chyba się powiesić.GRABIECTeraz po obiedzieTrzeba wymyślić wesołą zabawę.Każcie tu wpuścić kuchenne niedźwiedzie,Co kręcą rożnem; niech tańczą.JEDEN ZE SŁUGKulawe,Pan graf podstrzelił je.GRABIECdo ChochlikaWięc ty, ministrze,Weź moje berło wierzbowe i na nimGraj jak na dudzie — a zatykaj bystrzeDziurki palcami, jeśli pomysł nowy,Dążący prosto ku uszczęśliwieniuPrzyszłych poddanych, wypsnie ci się z głowyPrzez głupie wrota.Słuchajcie w milczeniu.Graj!CHOCHLIKCo grać, panie?GRABIECKładź palce na dziury,Te berło z mojej wykręcone skóryWie, co ja lubię.SKIERKAGraj! ja do wtóruZawołam echa ciemnego boru,Co rzecz widziały.Chochlik gra na flecie smutną pieśń wiejską, a zmieszane głosy w powietrzu poczynają śpiewać.ŚPIEWObie kocha pan;Obie wzięły dzban:Która więcej malin zbierze,Tę za żonę pan wybierze.Cha!.cha!.Pieśń niknie jak echo.BALLADYNACo to się znaczy? kto śpiewał i takąPieśń skończył śmiechem?KOSTRYNCyt.to przywidzenie!BALLADYNAKtoś śpiewał.do ChochlikaProszę, graj —do Kostryna na stronieA ty, Kostrynie,Patrz w twarze ludzi, a jeśli dostrzeżesz,Z których ust wyjdzie pieśń, powiedz; obmyślę,Co z tym człowiekiem stanie się.do ChochlikaDudarzu,Zagraj mi jeszcze wieśniaczą balladęI obudź echa wiszące nade mnąW kopule sali.— Objaśnić pochodnie.Chochlik gra.ŚPIEW DUCHÓWTobie szatan stróżWłożył w rękę nóż;Siostra twoja rwie maliny.A ty? a ty? Nóż twój sinyPoczerwieniał krwią.O!Pieśń kończy się echowymi jękami.KOSTRYNPrzestań, grafini mdleje.BALLADYNANie.ja żywa.Śpiewajcie.jeszcze.— Objaśnić pochodnie.Chochlik gra.ŚPIEW DUCHÓWNa twej czarnej brwi,Niby kropla krwi.Kto wie, z jakiej to przyczyny?Od maliny? lub kaliny?Może.cha!.Pieśń kończy się echem.BALLADYNAdaje znak rękąDalej.JEDEN Z PANÓWCo znaczy takie obłąkanieW oczach grafini? Czy prosta piosenka,Którą wieśniacy przy grabionym sianieNucą na fletniach, tak ją biedną nęka?.BALLADYNADalej!.JEDEN Z PANÓWObudźcie tę kobietę bladą.Ona zasnęła i śpi z otwartymiOczyma.KOSTRYNdo nieruchomej BalladynyPani!.JEDEN Z PANÓWRozkaż, niech ją kładąW gorące łoże, skościała jak drewno.Grom bije głośny.Balladyna budzi się.BALLADYNACo ze mną było?.Jak ja okropnymiSny przerażona.do KostrynaSłuchaj ty.ja pewnoGadałam we śnie.Czy we śnie gadałam?KOSTRYNNie.BALLADYNABogu dzięki.Ale gdy ja spałam,Wyście musieli rozpowiadać głośnoO czym okropnym?do gościProszę, pijcie! — widzę,Że lepiej zrobię usiadłszy za krosno[76]Niż przy pucharach.GRABIECbudząc sięPrzepraszam, panowie.BIESIADNICYZa co?GRABIECPrzepraszam i bardzo się wstydzę,Że byłem zasnął.pijeZamku pana zdrowie!BIESIADNICYZdrowie Kirkora!GRABIECPodściwy! podściwy!Zamiast panować woli jeść maliny.Każcie, niech jaki leśnik lub myśliwyPójdzie do boru i malin przyniesie.BALLADYNAStraszne zachcenie.GRABIECW podzamkowym lesieMuszą być słodkie maliny i duże,I smakowite, skoro Kirkor woliDzban takich malin niż meszty[77] papużeI płaszcz królewski.— Każ, niech nam podstoliMalin dzban poda na pokosztowanie.BALLADYNAOdwagi!.nic się gorszego nie stanie.Słyszałam echa grobowych rozwalin,Ujrzę, czy więcej prócz słów co wyrzucąWzruszone groby.— Malin! dajcie malin!Pokazuje się cień biały Aliny z dzbankiem malin na głowie.Czułam cię dawno w powietrzu — a terazWidzę.— Jak błyszczą oczy twoje — biała!Ja się nie lękam — widzisz — ale ty sięNie zbliżaj do mnie.PIERWSZY ZE SZLACHTYO czym ona gada?BALLADYNAMów ze mną przez stół.— Niech mi jaki człowiekDa rękę — ja się boję —PIERWSZY ZE SZLACHTYCzy słyszycie,Jak ząb jej dzwoni o ząb z przerażenia?BALLADYNAIdź.potępiona — odnieś, skąd przyniosłaśTen dzbanek pełny czegoś, co się rusza,Jak to, co w grobie.— Czy powieszonegoNa zamku wieży przed latami trupaCień padł do sali i stoi na nogachNie oddychając.— O! precz.widmo białeZarżniętej —Cień znika.PIERWSZY ZE SZLACHTYJaka woń malin! czujecie?DRUGI ZE SZLACHTYPowietrze pełne malin.BALLADYNApadającO! umieram!KOSTRYNWody!.hej wody! Ja szaty rozdzieram,Lejcie tu na pierś — niech służebne wnidą[78].Wchodzą kobiety.Wynieście panią.Wynoszą Balladynę.Raczcie wstać od stołu,Pochodnie gasną.Napełnia ohydąTen stół splamiony, resztki chleba, wołu.Czy chcecie rzucać ogryzione kościeWzajem na siebie, jak czynią Duńczycy?.Proszę do komnat.— Wy stoły wynoście;Wy z pochodniami poprzedzajcie króla,Gdzie dlań usłano w pobocznej wieżycyŁoże puchowe.— Jutro się rozhulaZamek i będzie wesoły jak wczora.Lecz na dziś dosyć.Panowie, spać pora.Proszę porzucać puchary i ławy — Jak ciężkoLachy odpędzić od strawyI od napoju; wiszą by pijawkiNa uszach dzbanka, przy muzyce czkawki.Podczas tej mowy wynoszą stoły.Grabiec wyprowadzony przez służbę z pochodniami, za nim wszyscy biesiadnicy i Kostryn wychodzi ostatni.SCENA IILas przed celą pustelnika.Burza trwa.Pustelnik i Kirkor.KIRKORChroń się, starcze, do celi, burza tobie z głowyOkradnie siwe włosy.Ludzie i zdarzeniaKradną.złodziej płaszcz zedrze, a nędza koszulę.Trzeba wszystkiemu zbrojną ręką się opierać [ Pobierz całość w formacie PDF ]